Jeśli mnie śledzicie poza blogiem, to z pewnością wiecie, że w zeszłą sobotę byłam w Czechach. Nie jechałam prywatnie, bo był to plener fotograficzny organizowany przez moją szkołę. A jako, że fotograficzny, to pomyślałam, że zapodam Wam z niego kilka migawek.

Fajne jest u nas to, że można zabrać na plener osobę towarzyszącą, więc udało mi się namówić na wyjazd mojego Dawida. Wyjeżdżaliśmy wczesnym rankiem i pierwszą miejscowością w której się zatrzymywaliśmy były Kopřivnice (do teraz nie umiem tego wymówić ;> Tam spędziliśmy godzinkę w muzeum techniki Tatra, w skrócie pojazdy wojskowe, samochody, ciężarówki.

Stamtąd pojechaliśmy prosto do Stramberka, gdzie spędziliśmy większość czasu. Miasteczko zdecydowanie miało swój urok. Żałuję bardzo, że mimo tego, że było całkiem ciepło, to było pochmurnie. Byliśmy na wieży widokowej, gdzie widok na całe miasto był naprawdę ładny. Z pewnością moje zdjęcia wyszły by zupełnie inaczej, gdyby było słonecznie. Cóż, pogody niestety nie można zaplanować, ważne, że nie padało.

Przyszedł najważniejszy punkt wycieczki, czyli obiad, haha! Choć w Czechach głównie mówi się o knedlach z gulaszem, ja nie mogłam się oprzeć aby nie spróbować smażonego sera i rzecz jasna kofoli. Ser był pyszny, a kofola mimo smaku, które nie potrafię zidentyfikować mi całkiem smakowała. Oczywiście później musiałam jeszcze znaleźć miejsce na miejscowy przysmak czyli sztramberskie uszy z bitą śmietaną. Paczuszkę takich, kupiłam również do domu.

Ostatnim punktem pleneru był Nový Jičín. Również ładne miasteczko, choć w godzinach, w jakich tam dotarliśmy, było już tam kompletnie pusto. Czesi wolny weekend rozumieją jako wolny w 100%, więc praktycznie wszystko było pozamykane. Trochę szkoda, że nie pomyślałam wcześniej, bo planowałam jeszcze kupić kilka rzeczy. Za to mam zdjęcia, mimo że ja i fotografia architektury to bardzo słabe połączenie.

fot. @fotoedukacja

Tą ostatnią pamiątkową fotkę ze Štramberka, dostałam na maila od szkoły, więc szukajcie nas tam! Całą wycieczkę wspominam miło, chociaż brakowało mi trochę tego słoneczka i niestety byłam też nie zbyt zdrowa. Ale dałam radę i fotograficznie myślę że, również.

Dajcie znać czy byliście w Czechach, jeśli tak to gdzie i co zwiedzaliście, bo jestem ciekawa. Taki wycieczkowy wpis jeszcze się pojawi, a dlaczego? Bo za pięć dni jadę do Amsterdamu! 😉 

PS. Zgadnijcie kto założył bloga -> KLIK! 😉