Mówi się, że – ilu jest ludzi, tyle opinii. Ale umówmy się, że czasem opinia drugiego człowieka, może nas skutecznie zniechęcić. Zwłaszcza, jeśli coś tworzymy. Publikując nasze prace, musimy liczyć się z tym, że nie trafimy w gust każdego. Inaczej byłoby pewnie nudno. Ale kiedy krytyka zamiast konstruktywna staje się demotywująca?

Robię zdjęcia już od kilku lat. Z początku zwyczajne hobby, sprawiające mi dużo frajdy. Obecnie coś, bez czego nie wyobrażam sobie przyszłości. Cały czas się uczę i zdobywam doświadczenie. Widzę też postępy, porównując swoje stare i nowe zdjęcia. Musiałam jednak przejść pewien etap i nauczyć się jednej, ważnej rzeczy. Mianowicie – nie brać wszystkiego do siebie.

To najgorsza postawa, jaką możesz sobie wypracować. Bo uwierz mi, ludzi można podzielić na wiele typów. Jeśli coś tworzysz, w gronie Twoich odbiorców znajdą się fani Twojej twórczości, Ci co mają odrobinę więcej doświadczenia i rzucą Ci dobrą radą. Jednak również Ci, którzy skutecznie będą chcieli udowodnić, że to co robisz jest beznadziejne, bo przecież oni się znają na tym najlepiej. Już nie mówiąc o hejterach, którzy stwierdzą że ,,zdjęcie do dupy”, bo taki mają kaprys.

Dlatego właśnie, jest krytyka bezpodstawna i konstruktywna. A ty musisz nauczyć się ją odróżnić. Mi najłatwiej przedstawić to z punktu widzenia osoby fotografującej. Zdjęcia wstawiam do Internetu i ocenić je może praktycznie każdy. Tylko pytanie, czy każda opinia jest wartościowa?

MAŁY TEST

Otóż swego czasu, należałam na Facebooku, do pewnej grupy związanej z fotografią portretową. Zaobserwowałam jednak, że jeśli nie wykazujesz na niej pewnego ,,poziomu” zdjęć, to nikt Cię nie będzie traktował poważnie. No ale dobra, ryzyk fizyk. Wrzuciłam zdjęcie, nie było wybitne. Zwykły portrecik. Czekałam na opinie, może jakąś poradę, co jest dobrze, a nad czym warto jeszcze popracować. Długo nie musiałam czekać. Kilka minut, bach powiadomienie. Treści słowo w słowo nie pamiętam. Ale dowiedziałam się, że fota beznadziejna pod każdym względem, mam poradzić się wujka google i nie podpisywać na razie swoich zdjęć. Napisał, pracujący w Jan Kowalski Photography Już pomijam, że nawet reszty moich zdjęć nie widział. Tak więc jak się domyślasz, w grupie długo nie pobyłam. Jednak…

…NIE CZUJ SIĘ ZBYT PEWNIE

,,Bo tylko ja rozumie moją fotografię!” – Hm, no skoro tak? To właściwie po co, ktoś inny ma ją oceniać? Może jednak to co robisz do tej pory, nie jest aż tak świetne jak Ci się wydaje i warto wziąć do siebie drobne uwagi innych? Nie możesz totalnie, bezkrytycznie podchodzić do siebie. Nauka na błędach polega na tym, żeby starać się ich już ponownie nie popełniać.

Pamiętaj też, że przeważnie opinie do Twoich zdjęć, powstają w Internecie. A tutaj każdemu wszystko łatwiej przychodzi. Zwłaszcza ocena innych. Jeśli ktoś Ci pisze, że najlepiej to sprzedaj aparat, bo się nie nadajesz do robienia zdjęć. To zastanów się, czy ta krytyka jest właściwie coś warta? Jeśli jednak ktoś Ci uprzejmie zwróci uwagę, to może właśnie dzięki takiej osobie, nauczysz się coś nowego?

Myślę, że fotograf uczy się cały czas. Po prostu rośnie bagaż jego doświadczenia. Nie wiem jak mój jest już duży, ale zawsze chętnie dzielę się z Wami moją wiedzą. Zresztą tak samo chętnie uczę się od innych.

Temat, który poruszyłam to trochę taki temat rzeka. Tak czy inaczej, czasem krytykę trzeba przyjąć na klatę, a czasem… cóż… lepiej nawet nie wdawać się w dyskusję!

A Wy mieliście jakieś nieprzyjemnie sytuacje z opinią innych osób?