W trakcie trwania nauki w liceum, nie byłam do końca pewna jaki krok zrobię w stronę dalszej edukacji. Początkami trochę interesowało mnie dziennikarstwo, później język angielski. Co jak co, ale największą ilość mojego wolnego czasu pochłaniała fotografia. W połowie trzeciej klasy liceum byłam prawie zdecydowana na szkołę fotograficzną. Do czasu, gdy moja mama, po przeglądzie internetu znalazła pewną uczelnię i zapytała czy może nie interesowałaby mnie grafika?

Właściwie od zawsze byłam twórczą duszą. Może nie wybijałam się nie wiadomo jakim talentem w konkretniejszej dziedzinie, ale lubiłam fotografować, rysować, malować, swego czasu nawet pisać wszelkie teksty. Na uczelni, którą wybrałam miałam mieć jednocześnie grafikę komputerową jak i bardziej tradycyjne przedmioty jak malarstwo, rysunek czy grafika warsztatowa. Ostatecznie zdecydowałam, że tam pójdę. Teraz jestem po zdanym licencjacie, a z Wami chcę zrobić małe podsumowanie tych trzech lat. Co robiłam, czego się nauczyłam i czy było warto.

Pierwsze półtorej roku miałam całkiem sporo manualnych przedmiotów. Malarstwo, rysunek, grafika warsztatowa, kompozycja czy rzeźba. Wiadomo, był drobny stres, czy dam sobie radę. Nie było jednak tak źle. Początki jak to początki, patrząc na stare prace stwierdzam, że być może nie należały one do najlepszych, jednak dzięki nim widzę jaki poczyniłam postępy. Nie sądziłam też, że właśnie na studiach, znów zacznę kupować farbki, kolorowe kartki, bloki, kredki, ołówki czy mazaki.

Jeśli chodzi o grafikę komputerową, między innymi zaczęłam się uczyć malowania na tablecie graficznym czyli digital paintingu. Żałuję, że teraz mam mało czasu na tworzenie nowych rzeczy. 

Mieliśmy trochę nauki o filmie i fotografię. Najbardziej jestem dumna z mojej zdjęciowej adaptacji dzieła malarskiego ,,Pokutująca Maria Magdalena”, w której postać wcieliła się moja stała modelka Monika. Oczywiście zdjęcie zostało poddane jeszcze obróbce do jak najlepszego oddania obrazu.

Była grafika multimedialna, grafika edytorska. Tworzyliśmy logo, projektowaliśmy własne książeczki, tworzyliśmy własne magazyny, strony internetowe, animacje. Wiadomo, trzeba było też przebrnąć przez kilka teoretycznych przedmiotów jak historia sztuki, historia grafiki, psychofizjologia widzenia czy psychologia. Zawsze te zajęcia mieliśmy w piątki wieczorami, więc zazwyczaj każdy odliczał już godziny do końca. Na trzecim roku wybrałam specjalizację plakat i ilustracja, poniekąd też z tego względu, że specjalizacja  fotografia i film cyfrowy, została wycofana.

Trzeci rok to też już czas pracy nad dyplomem. Musiałam przygotować zarówno pracę pisemną jak i artystyczną. Plus był taki, że miałam dużą dowolność przy wyborze tematu. Ostatecznie tytuł mojej pracy pisemnej brzmiał ,,Komiks jako inspiracja twórców filmowych”. Jeśli chodzi o część praktyczną, skupiłam się na projektowaniu plakatów. 

Stworzyłam serię plakatów dekoracyjnych do mieszkania. Z początku miałam zamysł na stworzenie plakatów do konkretnych pomieszczeń w mieszkaniu, jednak promotor nakierował mnie do stworzenia plakatów przedstawiających mój własny dzień. Ostatecznie wyszedł kompromis bo plakaty spełniają oby dwa założenia.

Planuję stworzyć jeszcze więcej plakatów w takiej konwencji. Jak wrócę do domu we wrześniu, być może te plakaty będą do zdobycia. Obronę prac zaliczyłam na piąteczkę!

Ogólnie czas studiowania będę mile wspominać. Atmosferę, ludzi i wykładowców. Nie czułam się też jak typowy student. W trakcie sesji nie spędzałam czasu nad książkami, raczej nad projektami i lataniem po drukarniach. Moja uczelnia posiadała jeden ogromny minus jakim była organizacja i zarządzanie nią, jednak o tym szczegółowiej pisać nie będę. Jeśli chodzi o grafikę jako kierunek sam w sobie to nie żałuję swojego wyboru i chyba na jakiekolwiek inne studia bym się nie zdecydowała. Przyznam, że podszkoliłam dosyć swoje umiejętności praktyczne. Dodam też jako ciekawostkę, że z moim obecnym chłopakiem, poznałam się właśnie na tej uczelni, gdyż chodziliśmy do jednej grupy. Kolejnym krokiem dla mnie jest szkoła fotograficzna, do której już jestem zapisana. Oczywiście nadal będę zajmować się projektowaniem przeróżnych rzeczy, a część z nich na pewno znajdzie się na tym blogu.

Będąc w temacie bloga. Wiem doskonale, że moja systematyczność i aktywność spadła. Nie obiecuję też, że to się zmieni przez okres wakacyjny. Ciężko mi teraz znaleźć długi wolny wieczór lub popołudnie. Jednak nie zapominam o Was, mimo wszystko szykuję i planuję kolejne nowości.

A wy jakie macie plany po wakacjach? Nowa szkoła, studia, praca?

A może już coś studiujecie? Chętnie poczytam! 🙂