Wszyscy wiemy, że przy nauce fotografii ważna jest praktyka. Praktyka i wytrwałość w doskonaleniu się, poznawaniu kolejnych funkcji naszego aparatu. Jednak, równie ważna jest odrobina tej teorii. Kupiliśmy swoją wymarzoną lustrzankę, robimy pierwsze zdjęcie. Jakość robi wrażenie. Testujemy wszystkie tryby, sceny, zachody słońca, jesienne kolory, portrety, makro. Ilość funkcji poniekąd nas przeraża. Trafiamy na tryb manualny, no i właśnie. O co tu właściwie chodzi?

Jestem samoukiem. Póki co, bo w najbliższej przyszłości planuję szkołę fotograficzną. Jednak na dzień dzisiejszy zdjęcia robię prawie zawsze na trybie manualnym. Uczyłam się metodą prób i błędów. Co nieco poczytałam, co nieco ktoś mi podpowiedział. Jak zacząć? Na początek musicie poznać kilka podstaw. Nikt nie lubi klepać definicji w nieskończoność, ale postaram się Wam dzisiaj wszystko wytłumaczyć jak najprościej.

Aby rozpocząć przygodę z trybem manualnym musimy nauczyć się operować parametrami ekspozycji. Ekspozycja to nic innego jak ilość światła padająca na matrycę naszego aparatu. Aby zapanować nad zdjęciem musicie zaprzyjaźnić się z przysłoną, czasem otwarcia migawki oraz wartością ISO, czyli naszymi trzema parametrami. Zaczynajmy!

PRZYSŁONA – Im więcej tym mniej.


Kojarzycie motyw kółeczka z nachodzącymi na siebie trójkącikami, często spotykany w logach fotografów? Jest to właśnie uproszczony rysunek przysłony, czyli nachodzące na siebie, wyprofilowane blaszki. To oto narzędzie w aparacie ma za zadanie przepuszczać światło. Jednak ile światła nam przepuści, zależy tylko i wyłącznie od nas i od tego jaką wartość przysłony sobie ustawimy. Przysłona zwykle oznaczona jest literką f, np f/1.8.

Zrozumienie jej działania może wydawać się skomplikowane, ale zapewniam – nie jest! Im WYŻSZĄ mamy wartość naszej przysłony tym MNIEJ przepuszcza światła do obiektywu. Czyli taka zasada ,,im więcej tym mniej” i na odwrót, im mniejsza wartość tym więcej światła.

Jednak przysłona wpływa przede wszystkim na głębię ostrości naszego zdjęcia. Ustawiając sobie ostrość na dany obiekt, im mniejszą wartość przysłony ustawimy, tym bardziej to co znajduje się w tle, będzie rozmazane. Wydaje się proste prawda? Zobaczcie na przykładzie zestawienia zdjęć:

Zdjęcia robione przy ogniskowej 50 mm.

Jak ustawić wartość przysłony? W każdym aparacie na pewno wygląda to choć odrobinę inaczej. W Nikonie D5100, który posiadam wartość przysłony zmienia się przytrzymując przycisk ekspozycji, (przy którym zresztą znajduje się ikonka przysłony) oraz kręcąc pokrętłem po prawej stronie od wyświetlacza.

CZAS MIGAWKI – Jak ,,zamrozić” postać?

Czas migawki, czyli jak długo nasz aparat robi zdjęcie. W większości przypadków powinnyśmy ustawiać jak najkrótszy. Dlaczego? Prosta sprawa. Im dłuższy czas, tym dłużej aparat stara się uchwycić ruch na zdjęciu. Jeśli fotografujemy osobę w ciągłym ruchu, przy długim czasie migawki, możecie sobie wyobrazić jak postać będzie wyglądała finalnie. Żeby ,,zamrozić” jej ruch, czas migawki powinien być krótki. Czas wydłużamy zazwyczaj przy pracy ze statywem, np. jeśli chcemy uchwycić kolejną błyskawicę podczas burzy.

Czas migawki ustawiam samym pokrętłem. Na moim Nikonie, wartość czasu wyświetlana jest obok wartości przysłony.

WARTOŚĆ ISO

ISO to wartość określająca ilość światła, która jest potrzebna do prawidłowego naświetlenia matrycy. Jego wartość wypływa jak poprzednio na jasność zdjęcia, jak i również na jego jakość. Im mniejsza wartość tym ciemniejsze zdjęcia i lepsza jakość, im większa wartość tym jaśniejsze zdjęcie i gorsza jakość, czyli więcej szumów. Zazwyczaj w warunkach dostępu do światła dziennego wartość ISO powinna zamknąć się w przedziale zwykle od 50-200. Jednak jeśli na dworze robi się ciemno, a my koniecznie chcemy uwiecznić jeszcze coś na zdjęciu, wtedy tą wartość zwiększamy.

Ustawienie wartości ISO z pewnością znajdziecie w menu bądź ustawieniach. U mnie jest to przycisk z literką „i” gdzie od razu przechodzę do różnych ustawień.

Pamiętajmy, że wszystkie parametry, które ustawiamy są od siebie zależne. Zostaje Wam teraz metoda prób i błędów. Musicie sami wyczuć aparat, pokombinować z wartościami przysłony, czasu migawki oraz ISO. Najlepiej wybrać sobie jeden przedmiot i fotografować go, zmieniając wartości. Na komputerze zawsze macie wgląd do danych zdjęcia. Wtedy sami będziecie widzieć przy jakich ustawieniach i w jakich warunkach, efekt zdjęcia jest dla Was zadowalający 😉

Standardowo przyjmuję wszelkie pytania i propozycje na kolejne posty. Ktoś z Was przymierza się do pracy na trybie manualnym? A może już macie to w małym palcu? 😉

27 thoughts on “Tryb manualny w aparacie – podstawy”

  1. Spadłaś mi z tym postem z nieba! Szukałam dobrego artykułu, gdzie wyjasnią mi co i jak, ale wszyscy wielcy znawcy nawet tłumacząc coś, myślą, że ich czytelnicy już i tak wszystko wiedzą 😀
    Twój post jest moim zbawieniem *.* 😀

  2. Cudownie wszystko opisałaś, ja niestety w takich sprawach jestem naprawdę lewa, w ogóle się nie znam i nie mam żadnej praktyki. Całe życie jechałam na jednym trybie w aparacie i tylko photoscape był moim przyjacielem 🙂 teraz mam zamiar kupić nowy aparat więc może to się zmieni 🙂
    pozdrawiam cieplutko myszko :*

  3. Ja dość szybko przerzuciłam się na tryb manualny 🙂 W sumie zaraz na początku zaczęłam eksperymentować z długim czasem naświetlania. Najczęściej jednak korzystam z trybu A.
    Choć muszę przyznać, że teraz czasami nadal używam trybu automatycznego.

    A co do posta to świetnie to wszystko opisałaś. Myślę, że przyda się osobom, które jeszcze nic na ten temat nie wiedzą lub nie rozumieją poszczególnych parametrów.

  4. Dla mnie to czarna magia, nigdy nie ogarniałam tego typu rzeczy, no ale nigdy też nie miałam porządnego aparatu więc nie miałam jak się takim pobawić 🙂 Bardzo fajne i przydatne porady 🙂

  5. Dla mnie tryb w pełni manualny okazał się najprostszy w obsłudze. 🙂 Jasne, że dopiero się uczę (mimo że focę od lat, dopiero teraz zajęłam się nauką 'na poważnie') i często zdarza mi się tworzyć potworki eksperymentując… Ale jaką satysfakcję przynosi odkrycie, że w końcu zdjęcie wyszło tak jak się planowało, że mamy pełną kontrolę nad sprzętem. 🙂

  6. Dobry post! Prosto i przejrzyście napisany. 🙂
    Z trybu manualnego korzystam już od bardzo dawna i teraz używanie trybu automatycznego potrafi sprawić mi problem. Ciężko tylko pstrykać fotki bez kombinowania z wartością przysłony czy czasem naświetlania. 😀

    1. Dla mnie tak samo 🙂 I często jest tak, że dając aparat komuś kto ma zrobić mi zdjęcie to przełączam na automat, a potem znów do siebie muszę na manualny 😀

  7. Cóż… Co prawda nie mam na razie aparatu, w którym można zmieniać przesłony :p, ale bardzo fajnie to wytłumaczyłaś. Mam nadzieję, że kiedyś mi się przyda 😉

  8. Ten post ląduje u mnie w zakładkach:> Co prawda jestem obyta z lustrzankami, ale dużo fotografowałam nimi aż dwa lata temu, wię obstawiam że trochę wyszło mi z głowy, a planuję kupić nowy aparat, więc będziesz moim małym aniołkiem stróżem w tych poczynaniach 😀 Dziękuję! paulacierpiak, klik

  9. Powtórzę to, co wiele osób przede mną – czarna magia 😀 Chociaż gdy kiedyś dorwę aparat z takimi funkcjami, chętnie się nimi pobawię 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.